Opowiadał mi to narzeczony koleżanki. Gdy jego brat miał 5 lat wybrał się z mamą do koścoła. Ich parafia jest tak zbudowana , że na środku jest outarz a wokól miejsca siedzącę. Mały wiercił się bardzo i zaczął biegać po kościele. Zauważył na balkonach siedzącą sąsiadkę która czesto ich odwiedzała. Malec cieszony tym faktem wbiegł na schody dla chóru. Akurat trwałą pieśń gdy nagle mały porwał mikrofon solistce i wydarł sie na cały głos : Danuśka a przyjdziesz dzisiaj na kawe?
