Było to w klasie maturalnej. Jedna z koleżanek miała takie porzekadło " z ust mi to wyjąłeś" gdy ktoś powiedział coś co ona miała na myśli
Któregoś dnia, mimowolnie ją z tego wyleczyłem. Ona zaczęła coś opowiadać i zabrakło jej słowa, i mówi jak się nazywał kiedyś taki wisior. Na co ja nie wahając się ani chwili mówię"kutas" co jest zgodne z prawdą. Gdy koleżanka odpowiedziała "z ust mi to wyjąłeś" po chwili połapała się co powiedziała. I to ją uleczyło bardzo skutecznie.
