W autobusie.
Tłok, mniej więcej pośrodku autobusu stoi sobie tzw. "karczek", miłośnik 4-oryginalnych-pasków-prosto-ze-stadionu, z twarzy niezbyt grzeszący inteligencją. Na przystanku wchodzi lasia i staje niedaleko "karczka".
Widać, że koleś myśli nad tekstem na podryw...
Myśli i myśli... Czacha mu paruje...
Widać, że to będzie coś niebanalnego...
W końcu zagaja: "jedzie się, k...a!"
