Ojciec kolegi zatrudnil w firmie sekretarke ktora oczywiscie byla blondynka... Jej pierwszym zadaniem bylo wyslanie faksem umowy w dwoch wersjach: jednej na ktorej dlugopisem miala napisac jakie poprawki naniesiono w stosunku do poprzedniej umowy i drugiej wersji ktora miala byc juz zupelnie na czysto... po wysluchaniu polecenia blondynka wpadla na genialny pomysl: prosze Pana po co bedziemy marnowac dwie kartki papieru ja te dodatkowe informacje zapisze olowkiem a Panowie ktorzy odbiora faks je sobie zmarza... Po tym tekscie zostala zwolniona w trybie natychmiastowym;)
