Zdarzenie miało miejsce bardzo dawno temu. Jestem u swojego ex, siedzimy na wersalce, są zapalone świece, kadzidełka, nastrój super bardzo romantycznie. Rozmawiamy, śmiejemy się i nagle mój luby mówi:
- Ale masz banana na ryju.
Czar prysnął jak bańka a on śmiał się w niebogłosy, z resztą ja też :p
