Siedzę w autobusie, sielanka, wracam do domu.. wchodzi trzech dresów, karki szersze niż głowy, łyse łby, jednorazówka pełna piw - full wypas. Rozmawiają między sobą o jakimś gościu, który zrobił sobie tatuaż - kota ze zwisającym na ramię ogonem, super sprawa. Nagle jeden z nich wypala:
-"Rozmawiałem z nim ostatnio, klnie co drugie słowo! Jakiś nienormalny w ogóle się zrobił, ruchałby tylko wszystko co chodzi i klnął.."
Na co drugi z nich odpowiada:
-"No to faktycznie, poje*ało gościa w ch*j"..
Wymiękłam.
