Ustna matura z języka polskiego (rocznik '85). Wchodzi kumpel na salę na której siedzi już zgromadzona komisja. Kumpel podchodzi, losuje temat, siada. Po 30sekundach:
kumpel: -"Przepraszam, mogę wyjść?"
Komisja zamarła.
Przewodniczący (dyrektor) niepewnym głosem: - "Ale może jednak Pan coś spróbuje odpowiedzieć"
kumpel - "nie, nie... ja tylko chusteczek zapomniałem"
Widać było ulgę w spojrzeniach komisji xD
