Kolega mi opowiadał, jak to jechał autobusem na uczelnię. Jedzie, jedzie, aż tu nagle smród w autobusie jakby ktoś gnój rozrzucił. Nagle jakaś dziewczynka mówi do niego:
- Przepraszam, pan się chyba zesrał...
Kolega nie wie, co powiedzieć, wszystkie oczy w autobusie na niego, nagle odzywa się jakiś facet:
- Nie nie, bardzo przepraszam, to ja.
