Chciałam kupic myszkę bezprzewodową.Akurat trafiłam do sklepu, który nie był samoobsługowy, była kolejka, ja sobie w niej postałam chwile, zawiesiłam się na maxa, tak że jak mnie sprzedawca zapytał czego chcę, nie za bardzo pamiętałam jak się ten przedmiot wogóle nazywa. Wyjąkałam więc niezdarnie "poproszę, no... myszkę, ... tego... bez ogonka..." Sprzedawca zbaraniał, ludzie w kolejce padli.
