No wiec rzecz sie dziala pare miesiecy temu (pazdziernik) - mielismy polmetek. No to wiadomo impresska zakrapiana... Jeden z kumpli troche sie zmasakrował i usnął na kanapie o godz 24. Jest godzina 5.30 rano - my siedzimy w 7 osob kompletnie zamuleni... Nikomu nie chce sie żyć a kumpel wstaje (ten co zasnal o 24) podbiega do nas, zaczyna bujać rękami i mówi "Czemu nie baunsujecie??" z usmiechem na twarzy.
