rzecz miała miejsce na sylwestra 1999/2000 dlatego pamiętam
siedzieliśmy przy stołach około 10 osobowych na sali . my toważystwo pijące lat około 30 , obok ( plecami do mnie ) siedziało inne toważystwo starsze od nas . w trakcie zabawy okazało sie że toważystwo obok jest nie pijące alkoholu , z małym wyjątkiem Pana siedzącego za mną . Pan ten usilnie nas zagadywał wyłudzając kieliszki wódki a my mu nie żałowaliśmy :) , jednak jego żona ciagle robiła mu o to awantury .
mój kolega był z żoną i jak to było w zwyczaju zawsze w czasie jakiejś imprezy kłucili się ze sobą - taką mieli normę .
około godziny 1.00 żona kolegi w...ła się bardzo i wyszła do domu .
po tym dosiadł się do nas sąsiad ze stolika obok , wcelu wypicia kolejnego darmowego kielicha .
w tem pyta kolegę :
- a gdzie Pana żona ?
kolega - poszła do domu .
sąsiad - patrz Pan a moja ku...wa siedzi !!!!
