Sylwester. Wracamy z parku (koło 1.00). Za mną idzie moja koleżanka i mój chłopak. Ona jest w dość kiepskim stanie. Nagle mój chłopak się lituje i bierze ja pod rękę, na co ona błagalnym głosem:
-Błagam cię, nie puszczaj mnie... Bo ja się boję, że ja tu spadnę do rowu! Możesz mnie bić, kopać, ALE MNIE NIE PUSZCZAJ, bo ja tu spadnę, zamarznę i matka mnie zabije!...
