Poszedłem se przed chwilą na stację Orlenu co by braki piwne uzupełnić. Na środku stał gościu oparty o filar. Ze dwa metry wzrostu. W gajerze. Bujał się jak brzoza na wietrze i usłyszałem:
- Jacuuuuś? Jaceek? To ja... No juuuuż jadę do cieeeebie... Wypijeeeemy coooś... No jadę już! Jak to gdzieee jestem?! W TAKSÓWCE!
