Pewnego wieczoru było wezwanie. Padł adres. Kierowca karetki chwilkę się zastanawiał , po czym mówi:
- Nie!!!!! Ja tam bez policji nie jadę. Byliśmy u tego kolesia już kilka razy. To psychol. Znowu będzie rzucał nożami....
Pacjentem był pan X. Kolekcjoner białej broni. Barczasty dwumetrowiec, co ma nie poukładane w głowie. Wezwał pogotowie , bo ponoć przedawkował relanium.
Została wezwana policja. Zjawiła się szybko. Na miejsce zdarzenia przyjechała grupa szybkiego reagowania. Wyskoczyło czterech kolesi z samochodu z gładkolufowymi strzelbami na gumowe kulki.
Ekipa pogotowia idzie po schodach do domu pacjenta. Idą tuż za grupą policjantów. Policjant puka do drzwi......
Otwiera facet i ugięły mu się kolana. Jego oczom ukazał się policjant mierzący do niego z broni gładkolufowej, pytający go:
- Czy to pan wzywał pogotowie ratunkowe???
