Rzecz się dzieje w liceum, lekcja języka polskiego, polonistka to stara panna po 60-stce z pieskiem, wredna, złośliwa i bezpośrednia. Wystawia oceny na I semestr a że nie pamięta z twarzy wszystkich to co jakiś czas rozgląda się po klasie i coś wpisuje w dzienniku. Wreszcie dochodzi do koleżanki X, która urodą nie grzeszyła, mało tego, była bardzo brzydka. Jej chyba też nie pamiętała, więc podnosi głowę i pyta:
- X która to??
Koleżanka wstaje, polonistka spogląda na nią i mówi: „O matko, siadaj!”
Reakcja klasy była wiadoma…brecht.
