W tygodniu ubiegłym, mieliśmy w pracy spotkanie śledzikowe. Dziatwy sporo, pustych flaszek jeszcze więcej. W pewnym momencie wstaje (choć to może zbyt szczodre okreslenie dla tych żałosnych prób osiągnięcia i utrzymania pozycji pionowej) i mówi:
- Wypijmy za kobiety, żeby pamiętały że brzydcy i grubi męzczyźni też mają prawo...
I tu przerywa kobiecy głos z sali (zapis fonetyczny):
- Mają prawo i lewo renke i jakoś sobie poradzą
