Na pewnej politechnice...
A było to tak: Zapukałem do drzwi pokoju, by uzyskać wpis do indeksu. Zapytałem się obecnych tam magisterków czy jest pani Ś.? Wszyscy zebrani w brech... siedzieli przy tych swoich biureczkach i pękali ze śmiechu, a ja po środku stałem jak "ciul na weselu" i nie wiedziałem o co chodzi. Po chwili odwraca się facet i mówi: "Był pan kiedyś na zajęciach od pana Ś.?" A ja skumałem już o co biega... (to nie babka ino gostek). Odwraca się pan Ś. i mówi: "Proszę poczekać za drzwiami, mam jeszcze troche pracy." :P
