Miejsce - Kraków TG
Profesorka D. sława naszej szkoły (juz na emeryturze jest). Oddaje sprawdziany. Jak zawsze masa jedynek i mało kto dostał ocenę pozytywna.A ze to było jakoś na początku roku, mało kto miał jakiekolwiek oceny w dzienniku z tego przedmiotu.Kolega łukasz zagląda ukradkiem do dziennika i pyta dlaczego ma wpisane dwie jedynki w dzienniku jak nie był wcześniej pytany a teraz dostał tylko jedna.Na to kochana pani profesor,ze stoickim spokojem do niego:
- No wiesz FRANEK. Nieszczęścia chodzą parami.
Rozlożyła nas na łopatki
